24 maja 2011

.

Bezsenne noce mają ten plus, że można nadgonić różne zaległości. Co prawda, potrzebowałabym jeszcze jakiś dwóch nieprzespanych miesięcy, żeby zrobić wszystko, co jest do zrobienia, ale nic to - od czegoś trzeba zacząć.
Od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem zakupu glinki. Nie wiedziałam jednak, którą wybrać. Zrobiłam pobieżne rozeznanie w internecie i okazało się, że producentów, jak i rodzajów jest po prostu multum. Wybrałam na chybił trafił.
Na początku plułam sobie w brodę, że to kolejne pieniądze wyrzucone w błot. Praca z tym materiałem była katorgą, nic nie wychodziło tak, jak miało. Już chciałam się poddać, ale... wreszcie zaczęło się udawać. Znów sprawdziła się stara prawda, iż wszystko jest kwestią wprawy! Nie jestem jeszcze do końca zadowolona, ale za którymś tam z kolei razem powinno być ok ;-)


broszki:





wisiorki, które czekają na powieszenie na łańcuszkach:



3 komentarze:

Magda pisze...

piękne wisiorki :) trzymam kciuki żeby nie zbarakło energii na kolejne cuda ;)

magda barcik pisze...

ślicznie dziękuję ;-)

magda barcik pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.