02 grudnia 2010

.

Dwie godziny w korku, w zamieci, w mrozie nie z tej ziemi, później tramwaj stanął i do dyspozycji pozostały jedynie nogi, ale udało się! Dotarłam na miejsce i odebrałam z drukarni cieplutkie i wypieszczone wizytówki! Warto było się tak poświęcać.
Mogę się wreszcie porządnie lansować ;-)


3 komentarze:

María Inés/ pisze...

są piękne!!
nic tylko rozdawać ;)

Kasia pisze...

Świetne. Pokazują co potrafisz :) Rzeczywiście możesz się lansować ;) Pozdrawiam.

Jaszmurka pisze...

Przepiękne są! ♥